Dwie dekady szkoleń w Polsce – co za nami, co przed nami ?

Jaki jest poziom dojrzałości zarządzania szkoleniami w polskich firmach. Co miało największy wpływ na ukształtowanie polskiej branży szkoleniowej i co będzie największym wyzwaniem dla szkoleniowców w nadchodzących latach ?

Polska branża szkoleniowa w ostatnich latach bardzo się rozwinęła, co sprawia, że przed nami stoją nowe wyzwania. Oczekiwania wobec ofert firm szkoleniowych są coraz większe, na co rynek szkoleń musi adekwatnie zareagować. Przeszliśmy etap ogromnego boom'u na szkolenia komercyjne, potem "mody" na coaching, teraz pozyskiwane fundusze z Unii Europejskiej bardzo nasyciły rynek szkoleniami. I ten ostatni element moim zdaniem w istotny sposób wpłynął na kształtowanie się polskiej branży szkoleniowej. Niestety, nie wpłynął tylko korzystnie. Ale zacznijmy od aspektu pozytywnego: z pewnością większa dostępność do szkoleń "odczarowała" takie formy nauki, jako drogie, trudne i niepotrzebne oraz dostępne tylko dla "wybranych". Można powiedzieć, że szkolenia dofinansowane z UE stały się swoistego rodzaju reklamą branży szkoleniowej. Z drugiej jednak strony trudno jest niektórym firmom szkoleniowym utrzymać dobrą jakość i wysoki poziom swoich usług, przy takiej ilości zleceń. Zauważyliśmy też na rynku wielu trenerów, bez merytorycznego przygotowania, którzy byli, i wciąż są, pospiesznie pozyskiwani przez niektóre firmy, by te mogły obsłużyć swoich Klientów. To nie przysłuży się dobrze branży szkoleniowej w przyszłości, jeśli nie nastąpi naturalna selekcja. W naszej Firmie przywiązujemy ogromną wagę do kompetencji merytorycznych naszych trenerów; wiemy bowiem, że bez względu na to jak dobrą ofertę stworzymy, nic nie zrobimy bez trenerów - praktyków, dzięki którym możemy uczciwie dzisiaj powiedzieć, że nasza skuteczność jest tak wysoka, a portfolio naszych Klientów z roku na rok coraz bogatsze. Podkreślamy również fakt, że jakość prowadzonych przez nas szkoleń dofinansowanych z EFS niczym nie różni się od szkoleń komercyjnych. Niestety zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że są firmy, które nie mogą się tym pochwalić (szczególnie takie, które prowadzą projekty otwarte, rekrutują ludzi z „łapanki” i zatrudniają Trenera za 600zł/dzień).

Kolejne wyzwanie jakie stoi prze nami, to nowe metody i formy nauczania. Nasi Klienci oczekują bowiem od nas, byśmy my sami rozwijali swoje kompetencje i pozyskiwali nową wiedzę, co regularnie robimy. Firmy bowiem już coraz częściej wiedzą czego potrzebują dla swoich pracowników, zatem potrzeba szkoleniowa rodzi się w naturalny sposób; co oczywiście nie oznacza, że branża szkoleniowa tych potrzeb sama nie ma kreować. Myślę, że to suma dwóch nie przeciwstawnych sił, które muszą spotkać się gdzieś w połowie drogi, tak by oferty szkoleniowe odpowiadały na realne potrzeby, a nie te widziane z perspektywy „jednego fotela”.

Według nas, zdecydowanie wzrasta poziom dojrzałości zarządzania szkoleniami w polskich firmach. Jeszcze niedawno spotykaliśmy nawet duże firmy bez specjalistów miękkich w HR, bez planów i budżetów szkoleniowych; nie organizowali w ogóle szkoleń zamkniętych, jedynie ambitni pracownicy sami poszukiwali ofert na rynku i byli wysyłani ad-hock. Sytuacja zdecydowanie się zmieniła – wzrasta potrzeba inwestowania w kapitał ludzki, firmy rozbudowują kadry i płace o dział szkoleń, zatrudniają specjalistów ds. rozwoju zasobów ludzkich, organizują szkolenia zewnętrzne oraz programy rozwojowe nie tylko Hi-po, ale też talentów (choć to obserwuje się bardziej w korporacjach zachodnich). Firmy, które mają niskie budżety szkoleniowe starają się organizować szkolenia wewnętrzne własnymi siłami.

Wypowiedź Dyrektor Projektów Szkoleniowych Firmy Certes - Ewy Rosik-Ogłaza do Kompendium Szkolenia w Polsce 2011, wydawanego przez magazyn Nowoczesna Firma.