Prezentacje i wystąpienia publiczne, to tytuł programu, który oferuje większość firm szkoleniowych w Polsce. Niestety przez znaczną ich część traktowana jako ekskluzywny dodatek szkoleniowy, a nie ważny element na ścieżce rozwoju pracowników.
„Nie szata zdobi człowieka” pisał autor i jakżeby się chciało dodać: „I owszem,
ale nie w pracy”. Profesor Bohdan Wojciszke, psycholog społeczny, w jednym ze swoich podręczników opisał badanie, z którego wynikało, że ładne dzieci w szkole – te atrakcyjniejsze i schludniejsze – dostają lepsze oceny, mimo równych wyników z pozostałymi. Okazało się też, że nauczyciele byli bardziej spolegliwi, by wybaczać błędy i uchybienia tym dzieciom, które prezentowały się lepiej. Będąc pod urokiem ładniejszych
dzieci, podświadomie reagowali większą łagodnością wobec nich. Oczywiście po badaniu zaprzeczyli, jakoby któreś z dzieci faworyzowali.
Dlaczego piszę o dzieciach? Ponieważ ten mechanizm subiektywnej oceny zostaje nam na całe życie. Lepiej oceniamy pracowników schludnych i dobrze ubranych o manierach, które nam odpowiadają. Niestety nadal pokutuje pogląd, że treść występu jest najważniejsza i koniec! Nic bardziej mylnego. Jest ważna, ale częściej to jak prezentujemy i jak wyglądamy odgrywa dużo ważniejszą rolę.
Z własnego doświadczenia wiem, jak wiele umiejętności prezentacji mogą zmienić w życiu pracownika. Prezentacja bowiem, to nie tylko przedstawienie wiedzy, wyników, oferty czy występ przed szerokim gronem menadżerów. To także prezentacja swojego JA. To moment, w którym dostajesz szansę na dopełnienie swojego CV. I teraz kiedy wychodzisz na środek, to od ciebie zależy, kim będziesz: wizjonerem, który widzi przyszłość dla firmy, czy sceptykiem, powtarzającym ciągle „że to się może nie udać”. Jak chcesz żeby na ciebie patrzono w firmie? Czy innym (a szczególnie szefom) masz się jawić jako lwica biznesu, czy chłodno kalkulująca, rozważna i powściągliwa? Czy lepiej być wojownikiem zmiany, czy jawić się, jako zwolennik stałości i pozornego poczucia
bezpieczeństwa?
Większość osób, które nie miały do czynienia ze sztuką prezentacji, wyobraża
sobie, że to jest wystąpienie przy tablicy albo z Power Pointem w tle. Nic bardziej mylnego! Sztuka wystąpień to bardzo obszerny temat. Nie chodzi też tylko o występ przed szerokim gronem znanych lub mniej znanych nam osób. To niekiedy wystąpienie ad hoc na spotkaniu zarządu, kiedy w ostatniej chwili nas proszą o podanie danych, których – jak
zwykle w takich sytuacjach – nie mamy przy sobie. To także wystąpienie przed pracownikami i to niekiedy przed tłumem, który czegoś od nas żąda, a my – jak zwykle w takich sytuacjach – nie możemy tego od razu dać. Historia zna wiele przypadków, kiedy skromny sprzedawca z paryskiej ulicy, po którym nikt by się tego nie spodziewał, przekonuje grupę ludzi do tego, by zburzyć bastylię.
Joseph Conrad napisał kiedyś: „Dajcie mi słowo, a ja poruszę ziemię” i miał rację. Jednak w dzisiejszym, tak szybko zmieniającym się świecie, w zarządzaniu,
biznesie i polityce, mieć słowo to za mało. Trzeba je jeszcze w odpowiedni
sposób przekazać.
Umiejętność prezentacji, to sztuka występu, oczarowania, a wręcz nawet zachwycenia. Z tym, że prezenter musi być całością. Co to oznacza? To kwestia wyglądu, formy i stylu wypowiedzi, wiedzy i szczerości. Czym, że jest ten ostatni element? Może budzić pytanie,
wątpliwość, że skoro mamy odegrać jakąś rolę w trakcie prezentacji, to powinniśmy być kimś innym? To częsty błąd na wielu szkoleniach z prezentacji, po których niestety człowieka trzeba „odczarować”, to znaczy zrobić tak, aby z powrotem był sobą. Zawsze zastanawiały mnie zasady wpajane na takich szkoleniach. Trzymaj ręce tak, mów w ten sposób, odginaj się w drugą stronę, palce tu skrzyżuj, tam podnieś nogę, tu się uśmiechnij – nie, nie tak sztucznie, więcej naturalności itd. To, co niektórzy trenerzy próbują robić na takich treningach, to sprowadzić wszystkich do wspólnego mianownika. Jednak to, że robimy zakupy w supermarketach nie jest dowodem, że wszyscy
są tacy sami. Każda z osób na treningu ma swój potencjał i swoje zasoby. Trzeba je
odkryć w taki sposób, żeby uczestnik szkolenia to zauważył, docenił i wziął ze sobą. Jedną z dróg do szczerości w prezentacji, jest naturalność. Wyzwolenie tych pokładów na rzecz wystąpienia powoduje, że nagle mamy do czynienia z osobą pewną swego przekazu, a tym samym umiejącą poradzić sobie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Jedną z zasad, której zawsze przestrzegamy na naszych treningach, jest przekonanie, że człowieka nie należy naprawiać, ale po prostu dać mu możliwość rozwijania się. Sięgając po przykłady z TV – czy Majewski, Wojewódzki, Olejnik, Lis byliby tak popularni, gdyby
nie byli szczerzy, wiarygodni? Nie twierdzę, że każdy człowiek, po takim treningu, może ubiegać się o pracę w największych stacjach telewizyjnych. Twierdzę natomiast, że każdy może pokazać się z jak najlepszej strony, bez niepotrzebnego „nadymania się”. Bez sztywności kołnierza, z kijem od szczotki zamiast kręgosłupa i bez całej gamy gestów, które „niby” mają coś podkreślić czy zignorować. To się oczywiście może przydać, w określonych okolicznościach, ale tylko pod warunkiem, że jest to częścią nas samych.
Jakub Urbański
Trener i coach firmy Certes
